wtorek, 6 września 2016

Biżuteria z Restyle-spinka "Mechaniczna ćma" i kolia "Dzikie róże"

Postanowiłam napisać notkę, która będzie dotyczyć łatwiej dostępnych produktów. Mam tutaj na myśli na prawdę najbezpieczniejszy i najłatwiejszy poziom kupowania w internecie, czyli polski sklep, z którym da się dogadać, który ma wiele sztuk jednego produktu na stanie, nawet w różnych rozmiarach a i restock się zdarza! Mowa tu oczywiście o Restyle. Sklep działa już od wielu lat, posiada bogatą ofertę, która często się poszerza oraz...niejednoznaczną opinię. Osobiście słyszałam już zarówno słowa pochwały jak i przekleństwa rzucane w tę firmę. Ja sama również mam mieszane uczucia. Dlaczego? Weźmy pod lupę dwa produkty:
oraz
Ćma przyfrunęła do sklepu w 2013 roku a do mnie trzy lata później. Moja spinka nie pochodziła więc z pierwszego rzutu, tylko z kolejnej dostawy. Tutaj chciałabym zwrócić uwagę na bardzo ważny aspekt zakupów z Restyle: przebieg realizacji zamówienia. Była to pierwszą strona, z której zamówiłam coś online, (lata temu) więc doświadczenie mam spore. Nigdy nie miałam problemu z wykonaniem transakcji. Zawsze powiadamiano mnie mailowo o tym, że zamówienie jest złożone, opłacone,a następnie wysłane.W tym przypadku nie było inaczej. Oto co zobaczyłam po otworzeniu przesyłki:
 Muszę przyznać, że Restyle ma talent do efektownego przedstawiania swoich produktów. A co najlepsze, jak widać zdjęcia mają tendencję do pokrywania się z rzeczywistością.
Do ćmy została solidnie przytwierdzona spinka na zatrzask, która została stworzona raczej z myślą o zbieraniu symbolicznej ilości kosmyków niż całości włosów. Ale wiadomo, taka jest rola większości spinek ozdobnych, nie spodziewałam się, że będzie zdolna utrzymać fryzurę.
Zapięcie ozdobione małą gwiazdeczka trzyma się bardzo solidnie, nie odpina się samoczynnie, mimo, że spinka jest bardzo ciężka.
Przyznam, że nie odważyłam się jej nosić do rozpuszczonych włosów, bałam się, że ze względu na swój ciężar ćma wyfrunie z włosów albo co gorsza spadnie na ziemię. Próby takiego upinania przeszła pomyślnie, ale bałam się ją tak zostawić na dłuższy okres czasu. Zawsze więc stosowałam ją jako dekorację do koka. W tej roli spełnia się zadowalająco. Bawiłam si na studniówce mając ją cały czas na włosach i w ciągu tych wielu godzin tańca nie tylko nie zmieniła pozycji we włosach, ale także nie odczuwałam jej ciężaru, dzięki temu, że oparłam ją o kok.
Zębatki są bardzo precyzyjnie wykonane, podoba mi się cieniowanie zastosowane na srebrnym kolorze, ponieważ dzięki niemu detale są jeszcze bardziej podkreślone.
Całość jest lekko zakrzywiona, dzięki czemu bardzo ładnie dopasowuje się do fryzury, nie odstaje, za to jest bardzo dobrze widoczna pod różnymi kątami.
No i ogólnie rzecz biorąc wszystko gra i buczy. Wszystkie moje obawy okazały się nieuzasadnione, więc nie pozostało nic tylko się zachwycać.Jedynie cena trochę boli jak na taką drobną rzecz. Aczkolwiek widywałam bardziej bzdurne ceny za produkty niekoniecznie dobrej jakości...
Plusy:
+ciekawy pomysł
+staranie wykonane detale
+spełnia swoje zadanie, czyli jest grzeczna spinką

Minusy:
-cena
-ciężar
5/5 definitywnie!
W zdjęciach pomogła mamusia <3
A teraz dla porównania przyjrzyjmy się innemu produktowi tej samej firmy. Kolię z różami dostałam zaraz po tym jak się ukazała w 2012 roku, pochodzi więc z pierwszej dostawy. Do dzisiaj zarobiła sobie praktycznie same pozytywne komentarze oraz status bestsellera. Czytałam pochwały patrząc na mój egzemplarz i zastanawiając się czy na pewno mowa o tym samym przedmiocie. Oto delikwent:
Rzuca się wam w oczy mała różnica? Dla przypomnienia:
A no właśnie. Gdzie czarny kamyczek? Tak się składa, że już przy pierwszej przymiarce odpadł i mimo wielu prób przyklejenia go z powrotem ,stawiał czynny opór. Pewnego dnia uciekł ode mnie na dobre i tak już zostało. Ten incydent pokazuje jak delikatny jest materiał, z którego biżuteria została wykonana. Pokazuję, że nie urwało się kółeczko, tylko płatek kwiatka, do którego wisior był przytwierdzony.
A ten piękny kamień po środku? Czytałam komentarze pod tym produktem na stronie i nie jedna osoba zachwycała się pięknem SZKLANYCH kamyków. Cóż, mi każdy klejnocik odpadł przynajmniej raz i... albo szkło ostatnimi laty zaczęto robić z plastiku a ja nie jestem na czasie, albo nie wiem co. Tutaj uniwersalny klej "magic" poradził sobie bez problemu, więc klejnoty ciągle są na swoim miejscu. Muszę jeszcze pomarudzić na kolor. Podczas gdy strona obiecuje "owalny kamień w kolorze wina" na żywo widać, że kamień jest bardziej bladoróżowy, a pod odpowiednim kątem nawet przeźroczysty.
Malutkie kamyki są przyozdobione bukiecikiem różyczek. Wisiorki są "łącznikami" pomiędzy najcięższą częścią kolii a łańcuszkiem. Kółka były kilkukrotnie przeze mnie wymieniane.
Zapięcie jest bardzo ładnie zakończone. Na szczęście nie było z nim żadnego problemu, aczkolwiek jako osoba zajmująca się montowaniem biżuterii, czepialsko dodam, że kółka są bardzo brzydko zaciśnięte.
Tak naszyjnik wygląda z tyłu. Podobnie jak ważka jest cieniowany zarówno z przodu jak i z tyłu, co dodaje urody wzorowi.
 Tutaj widać jak dolny zaczep małego wisiorka nie jest kołem zamkniętym. Mimo to, na szczęście trzyma się stabilnie.
Tutaj zbliżenie na ułamany fragment.
Jak widać naszyjnik potrafi obrócić się w obraz nędzy i rozpaczy, ale dzięki upartości i odpowiedniemu sprzętowi da się go doprowadzać do stanu używalności. Dzięki temu, że jest pięknie zaprojektowany, osoba trzecia nie widzi tego, że klejnoty są z plastiku, a na dole powinien być jeszcze trzeci wisiorek. Jednym słowem ratuje go to, że jest efektowny. Niestety jakość woła o pomstę do nieba i nie można powiedzieć, że jest to warte tej samej ceny co ćma,(54zł/49zł bez wysyłki) której nie można nic zarzucić.

Plusy:
+ładnie się prezentuje mimo mankamentów
+przez tyle lat ciągle zdatny do noszenia
Minusy:
-wypadające kamienie
-"szkiełko" w innym odcieniu niż na zdjęciu sklepowym
-element, który odpadł samoczynnie
-rozpadające się kółka
-cena nieproporcjonalna do jakości
2/5

Jakie wnioski nam się teraz nasuwają? Na pewno takie, że z jakością Restyle bywa... różnie. Pokazałam to na przykładzie biżuterii, ale można by przeprowadzić to samo doświadczenie równie dobrze na kilku koszulkach zakupionych przeze mnie na przestrzeni lat i doszłoby się do podobnych wniosków. W pewnej mierze zależy to pewnie od tego, z której dostawy produkt dostaniemy. Zauważyłam czytając komentarze, że praktycznie przy każdym produkcie, nawet jeśli ogół jest zadowolony, zdarza się przynajmniej  jedna osoba do  której trafi rozpadający się bubel. Wydaje mi się, że w przypadku naszyjnika trafiło na mnie. No cóż, jestem optymistką więc powiem, że mogło być gorzej, bo kolia mogła rozsypać mi się w rękach. Wydaje mi się (ale może to być błędna konkluzja), że Restyle stale modyfikuje swoje produkty (można to zaobserwować na przykładzie torebki-książki. Ja posiadam zupełnie inny model niż dziewczyny komentujące notkę) i z każdym kolejnym rzutem można trafić na coś zupełnie innego. Powiem tak, nie polecam, ani nie odradzam zakupu biżuterii na Restyle, ale uprzedzę, że możecie dostać zupełnie coś innego niż opisują kupujący w komentarzach. Mam nadzieję, że firma na prawdę stara się naprawiać swoje błędy i dostarczać produkty tylko w najlepszej jakości.