czwartek, 11 maja 2017

Polski lolici brand - Lady Sloth

Żeby zaopatrzyć się w urokliwe cacko, wcale nie trzeba zakładać konta paypal, ani przekopywać łopatą chińskiego taobao. Okazuje się, że w naszej rodzimej części internetu również można znaleźć słodkie co nieco. Lady Sloth to firma z kilkuletnim doświadczeniem, której zadowolone klientki można spotkać na całym świecie.
W czerwcu zeszłego roku uderzył mnie upał. Ale tak z całej siły i to prosto w twarz. I ja w odwecie postanowiłam, że nie będę się znowu nosić latem jak worek na kartofle (a przynajmniej niecodziennie, bo ile można...). Trzeba mi było więc wyposażyć się w ciuch elegancki, ale jednocześnie stanowiący odpowiedni oręż w walce z moim odwiecznym, świecącym uparcie wrogiem. Szczęśliwy traf chciał, że akurat zbliżała się premiera kolekcji "My coffee time" u Lady Sloth właśnie. Była to seria wyjątkowa, ponieważ print zaprojektowała polska artystka antygea. Efekt wspólnej pracy był tak udany, że popełniono kilka następnych printów o rozmaitej tematyce, a kolejny już w drodze! 
Z wzorkiem w kawę i ciastka można było zdobyć wiele rozmaitości (a konkretniej te tutaj rzeczy) w kolorach brązowym, beżowym, różowym i miętowym. Ja wybrałam spódniczkę, bo w końcu miała być to wisienka na torcie mojej letniej garderoby, szyfon, z tego samego powodu i miętę bo czemu nie. Z tych wszystkich wytycznych wyszło to:
http://ladysloth.storenvy.com/collections/1339134-my-coffee-time/products/16918986-my-coffee-time-skirt-full-price
Podaję link do storenvy, ponieważ są tam wszystkie wymiary i inne cenne informacje, ale ten serwis służy raczej do obsługiwania klientów zarabiających w dolarach. Chcącym płacić w złotówkach zaleca się kontakt mailowy, lub przez facebook.
Ja transakcję przeprowadziłam mailowo. Muszę się  ze wstydem przyznać, że zadawałam wyjątkowo upierdliwe pytania i byłam niesamowicie nachalnym klientem, ale przynajmniej dokonałam zakupu i przeistoczyłam się w klienta zadowolonego! Korzystałam z okazji, że osoba, od której kupuję jest autorem, a nie pośrednikiem i ma wpływ na proces tworzenia. Między innymi prosiłam o radę przy wybraniu rozmiaru (zawsze można również zamawiać na miarę).  Kiedy już wiedziałam wszytko i więcej, wypełniłam formularz zamówienia, zapłaciłam pierwszą połowę okupu i czekałam. Po miesiącu moja spódniczka była już uszyta. Zapłaciłam druga ratę i moja paczka wystartowała. Mimo, że na kopercie znalazł się mój artystyczny pseudonim z facebook'a, a nie prawdziwe nazwisko, przesyłka dotarła bez problemu (listonosz się już pewnie przyzwyczaił..). 

Spódniczka zapakowana była w plastikową torbę, taką co się fachowo nazywa torebka strunowa. Poza tym szyfonu strzegły bąbelki i naklejka z logo Damy z Leniwcem.


Dotknęłam materiału. Jaka to była miękkość! Jaka lekkość! Wiedziałam, że w takiej zbroi lato mi niestraszne! Po przymiarce okazało się, że rozmiar S jest na mnie na prawdę na styk i po wielkiej porcji pizzy miałoby się ochotę rozpiąć guziczek. Na szczęście pasek jest na prawdę wąski, więc to bardzo dokładne dopasowanie nie uprzykrza mi aż tak życia.


Jak widać jest bardzo rozkloszowana, spokojnie mieści mój standardowy zespół dwóch halek i przepięknie się układa. Jest dwuwarstwowa; bazę stanowi biały szyfon z falbanką, na to nałożono warstwę z nadrukiem i wykończono koronką.
I to nie byle jaką koronką! Toż to kokardki!
Print jest zachwycająco szczegółowy. Podoba mi się również spójność kolorystyczna, oraz to, że kolory detali się zmieniają, w zależności od tego, którą wersję kolorystyczną się wybrało. Na mojej gości oczywiście mięta:
Na kokardce zgrabnie umieszczono logo firmy, a poniżej autorki wzoru.
Proszę zwrócić uwagę na niesforną myszkę! Ten mały gryzoń to znak rozpoznawczy pani, która popełniła tę grafikę.
Góra jest usypana ciasteczkami, kostkami czekolady i ziarnami kawy.
Warstwa materiału jest tak cienka, że wzór jest świetnie widoczny również na lewej stronie.
A tu moja ręka.
Pasek to moja jedyna zmora. Szyfon do sztywnych nie należy, więc pozostawiony bez opieki ochoczo faluje, a na człowieku wręcz zawija się na pół. I ja tak sobie chodzę i to odwijam. Na szczęście pasek jest dwustronny, więc lewa strona nie jest widoczna i można nie zauważyć, że coś jest nie tak.  Ale ja o tym wiem, więc  spędza mi to sen z powiek.
Na pasku jest również obszyty materiałem guzik, zwieńczający zapięcie na bardzo dobrze schowany suwak.
Zobaczmy jak spódniczka radzi sobie z testem człowieka-perfekcjonisty:
No cóż, mogło być lepiej. Dolny szlaczek się zgadza, nawet górny zbiera się w ładny łuk, jedynie słoik i ciasto występują podwójnie zaraz obok siebie. Na szczęście wzór jest na tyle bogaty i szczegółowy, że szycie gubi się gdzieś miedzy babeczką a filiżanką. Jak już jesteśmy w temacie, to nie mogę się powstrzymać przed zwróceniem uwagi na łączenie materiału w najnowszej kolekcji Lady Sloth:
PER-FEK-CJA

Wracając do recenzji...
Spódnica ma wszytą gumkę jedynie na plecach, co zostawia przód wolny od marszczeń. Od wewnętrznej strony wszyto metkę oraz wstążeczki ułatwiające wieszanie w szafie.

W cenie jest broszka-kokardka, uszyta z tego samego materiału co spódnica. Jest dwustronna i bardzo dobrze zachowuje kształt. Dodatkową ozdobę stanowi wisiorek w kształcie ziarenka kawy.
Do zamówienia dołączone były również elementy zapasowe.
Zamawianie  ubrania szytego specjalnie dla Ciebie i możliwość łatwego porozumienia się ze sprzedawcą, to na pewno miła odmiana. Wysyłka z Polski dodatkowo uniemożliwia wlepienie cła, więc szach mat! Uważam, że płacenie w ratach jest bardzo uczciwe, i na pewno wygodne, jeśli sumę trzeba uzbierać, a tu rezerwacja się kończy. Bardzo się cieszę, że posiadam w mojej szafie coś zrobionego w 100% przez polskie ręce (tak, materiał i druk również polskie). Jest to mój pierwszy zakup u Lady Sloth, ale na pewno nie ostatni. Polecam!

Przykładowa zbroja na walkę z upałem. Na zdjęciu akurat regeneruje HP w chłodnej komnacie zamkowej.

Stock photo i detal sukienki z nowej kolekcji pochodzą ze strony Lady Sloth
Outfit photo jak zawsze: Null Photography

6 komentarzy :

  1. pięknie Ci w niej! ja się szykuję właśnie na najnowszą kolekcję, bo jest bardziej klasyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta nowa skradła moją duszę! Mam nadzieję, że też dam radę się w nią zaopatrzyć! Jaki colourway i krój? Ja bym chyba chciałą różową długą..

      Usuń
    2. najbardziej podoba mi się czerwona, ale też zielona intryguje, a takiego odcienia jeszcze nie mam w szafie. a jeśli chodzi o krój to OP z długim rękawem chyba :)

      Usuń
  2. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam gdzieś tę kolekcję, jest naprawdę śliczna i gdyby nie to że nie lubię kawy, to chyba też bym się skusiła :P A z ciekawości, ile ta spódnica wyszła w złotówkach, jeśli to nie tajemnica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ym wszystkim najlepsze jest to, że ja również kawy raczej nie pijam xD A spódnica wyszła 240zł (w szyfonie, szyfon tańczy) plus wysyłka.

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi podoba mi spódnica, ale jestem zawiedziona przejściem- piekło perfekcjonisty Haha

    OdpowiedzUsuń