poniedziałek, 20 marca 2017

Zakupowa tragedia z Glitzywonderland

 ~Dzisiejsza notka jest pełna emocji, gdyż zakup odebrałam w dniu jej pisania ~

9 lutego złożyłam sobie zamówienie na portalu GlitzyWonderland. Spodobała mi
się  sukienka"Cotton Candy" marki Infanta. Jak sama nazwa wskazuje, nadruk przedstawia watę cukrową, która bardzo przypomina chmurkowe kłębuszki. Patyczki do waty zdobią kokardki, a losowo rozsiane gwiazdki dodają uroku. Po namyśle zdecydowałam się na OP w kolorze granatowym i headbow do kompletu.

Odczekałam swoje, bo pośrednik przewidział dwa tygodnie na "przetwarzanie zamówienia" i kolejne dwa na dostawę. No i rzeczywiście, dokładnie po miesiącu, z kalendarzem w ręku, moją paczkę przejęła poczta polska. Następnie czekał mnie tydzień obgryzania paznokci z nerwów, ponieważ od niedzieli do niedzieli zamówienie miało status "w transporcie z Warszawy" (pozdrawiam żółwia, któremu poczta polska przywiązuje do grzbietu paczki i wysyła w świat). Dzisiejszy poniedziałek położył kres moim mękom, ponieważ nareszcie zastałam... awizo w skrzynce. Ech. No, ale na pocztę blisko. Niestety w grudniu dostało mi się cło, więc byłam pełna obaw. Na szczęście obyło się bez problemów. Moja radość została niestety brutalnie przerwana w momencie otwarcia paczki.

Kiedy odpakowałam zakupy z folii, poraził mnie oślepiający blask taniego plastiku. Robiąc dobrą minę do złej gry, zabrałam się czym prędzej za przymiarkę i... o zgrozo. Poczułam, jak materiał drapie  przy nadgarstkach. w torsie i  praktycznie wszędzie gdzie dotyka skóry. Owionął mnie okropny smród taniego materiału. Ubranie trzeszczało i szeleściło z każdym moim ruchem. Przez otwór na głowę ledwo się przedostałam. Spojrzałam w lustro... Wyglądałam jak Barbie w podrobionej sukience! I w dodatku za małej... Rękawki nie sięgały nadgarstków, w biuście materiał się opinał, mimo, że według tabelki powinnam mieć 7-8cm zapasu...

Clothing Size (in cm)
  BlueWaistDress  Length 
 S  86cm  68cm 88cm 
 M 90cm  72cm 90cm 
L 94cm 76cm 92cm
 XL 98cm 80cm94cm

To tabela rozmiarów skopiowana ze strony z aukcją sukienki. Zamówiłam rozmiar M. Ile długości ma mój egzemplarz?


(wiem, że takie zdjęcie nic nie udowadnia, ale proszę mi wierzyć na słowo) Toż to 10cm różnicy! (lub 7, licząc koronkę). Pod czymś takim nawet nie zmieściła się moja halka. Z resztą nie tylko na długość...
Rozkloszowanie, jest praktycznie zerowe, a cóż, jest to dosyć istotne. Jak widać o podszewce można tylko pomarzyć. To, oraz koszmarna jakość materiału są przyczyną drapania.


Całość jest sztywna, pomięta i szorstka. Przez co czuję się jakbym miała na sobie tanią, przeciwdeszczowa kurtkę turystyczną. Próbując jakoś rozwiązać problem materiału, rozważałam pozbycie się wierzchniej, przeźroczystej warstwy (notabene również pokrytej nadrukiem). Niestety materiały są pozszywane ze sobą w losowych miejscach na sukience. Owe "umocnienia" przyjmują kształt kwadracików, takich jak na przykład ten ze środka zdjęcia poniżej.

Kolejną interesującą pomyłką jest wstążka wiązania gorsetowego. Przyjrzyjmy się zdjęciu producenta.
No na moje oko to jest czerń. a u mnie widzę granat. Cóż,miło, że nie żółć.

Zarówno sukienka jak i kokardy, pełne są miejsc, w których wystają niteczki różnej maści.

Jakby tego było mało, nawet headbow jest wadliwy!



Kokardę zszyto tak krzywo i niechlujnie, że nawet moje dwie lewe ręce zrobiłyby to prościej.

Byłam na prawdę w szoku takim stanem rzeczy, zwłaszcza, że posiadam już dwa produkty tej firmy (Tangled JSK i Fairy Dance Blouse) i są to jedne z moich ulubionych ubrań. Na prawdę, bardzo się zawiodłam.


Kiedy już tak się pokręciłam przed lustrem nie wiedząc czy płakać czy się złościć, pomyślałam, że zapytam o opinię osobę trzecią, może przesadzam. Ale zarówno osoba trzecia (na żywo) jak i czwarta (za pośrednictwem zdjęć), zgodziły się, że jest to bubel najwyższej kategorii i prezentuję się w tym komicznie.

Kiedy zmierzyłam sukienkę i odkryłam przekłamanie w wymiarach podanych przez producenta, od razu wypełniłam formularz zwrotu. Trzymam kciuki, że uda mi się odzyskać pieniądze. W tym momencie jestem zrozpaczona.

UPDATE!

Wypełnienie formularzu mnie nie uspokoiło. Po trzech dniach ciszy wystosunkowałam maila, który zawierał polecenie :"oddajcie mi moje pieniądze!!!" napisane najgrzeczniej jak tylko potrafię. Odpowiedź przyszła szybko;  poinstruowano mnie, że mam im oddać zakładnika i wszystko będzie cacy. No to poszłam na pocztę drżąc o to ile mnie będzie kosztować takie przedsięwzięcie. O dziwo przesyłka do Hongkongu (który, tu pozdrawiam moją ulubioną panią z okienka na poczcie, nie leży w Japonii) kosztowała mnie 2 dyszki. A co więcej pani  poczciarka szczodrze przybiła magiczną pieczątkę z napisem "PRIORYTET" chyba w ramach prezentu wielkanocnego.
Czekałam i obserwowałam sobie jak moja paczka zwiedza  po drodze Nigerię i niespiesznie sunie po mapie. W końcu miesiąc po nadaniu, przesyłka została odebrana po drugiej stronie globu. No i tak dwa dni po tym jak paczka wylądowała u Glitzy, postanowiłam ich szturchnąć kijem: "nie żeby coś, ale gdzie mój hajs?" . Już dzień później odpisali mi że okup został mi przekazany. Na paypalu zobaczyłam komunikat, dzięki któremu w końcu mi ulżyło: "sprzedawca przekazał PEŁNY ZWROT" . Czyli wysłuchali moich skarg, że również headbow pozostawia wiele do życzenia. Bałam się, że karzą mi się wypchać. PayPal oczywiście potrącił sobie dolara czy dwa za ratowanie mi tyłka, na całym zamieszaniu straciłam więc koło 30 złotych, kupę nerwów i zaufanie do Infanty. Nigdy więcej kiecek z tej firmy z pierwszej ręki. Glitzy za to daje łapkę w górę za bezproblemowy i uprzejmy customer service.
~~Mówi się trudno i płynie się dalej!~~

10 komentarzy :

  1. Ojej, przykro mi, że sukienka rozczarowała. W ogóle byłam przekonana, że ona jest z bawełny! A tu coś dziwnego, dwuwarstwowego. Ta wierzchnia część wygląda na zdjęciu jak organza nieco.
    Infanta coś eksperymentuje i to w nie za dobrym kierunku. Szkoda, bo ich rzeczy starsze są jakościowo super.
    Mam nadzieję, że odzyskasz pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyobrażałam sobie tkaninę szyfonopodobną. Cóż, niestety nawet na stronie nie ma podanego składu:/

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. faktycznie materiał okrutny, na zdjęciach zupełnie inaczej wygląda :( bardzo Ci współczuję! oby się udało ze zwrotem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za zwrot. Naprawdę szkoda, bo nadruk nadal wygląda ładnie - ale tak się pomylić w rozmiarówce to naprawdę karygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo karygodne. Nieomieszkam wspomnić o tym na stronie Glitzy w dziale recencji!

      Usuń
  5. O kurcze! Głębokie wyrazy współczucia! Straszne, tak się rozczarować, okropny materiał! też trzymam kciuki za zwrot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj mocno proszę, bo narazie nie odpisują >:

      Usuń
  6. O jaka szkoda, prezentuje się tak ślicznie na zdjęciach producenty ;-; Trzymam kciuki za zwrot!

    OdpowiedzUsuń
  7. Na moje oko to organza. Wspaniale, że udało się w końcu odzyskać pieniądze, bo ta sukienka to jakieś jaja. Rozmiary to, zdaje mi się, Chińczycy szyją, jak im wyjdzie...

    OdpowiedzUsuń