niedziela, 5 sierpnia 2018

Lolita fashion - czym jest a czym nie

Lolita - ta nazwa przysparza bardzo wielu problemów miłośniczkom i miłośnikom mody z całego świata. Jej brzmienie niejednego szarego przechodnia może przyprawić o dreszcz zgorszenia. Na tym jednak nieporozumienia się nie kończą. Zapraszam na bardzo łopatologiczne wprowadzenie do mojej pasji.

Czym lolita fashion JEST:


Jak drugi człon nazwy wskazuje jest to moda alternatywna, zrodzona już na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku w Japonii. Od tamtego czasu styl wyewoluował i ustanowił kilka charakterystycznych cech:



  • Spódnica lub sukienka w kształcie dzwonu lub o linii litery “A” to znak rozpoznawczy stylu. Nie ma czegoś takiego jak lolita w spodniach.*
  • skromność rozumiana jako unikanie nadmiernego eksponowania ciała. Przyjęło się zakrywać ramiona, pilnować wysokości dekoltu i długości sukienki. W lolicie nie ma miejsca na miniówki - dolna krawędź ubrania powinna znajdować się mniej więcej na wysokości kolan.
  • charakterystyczne rozkloszowanie spódnicy uzyskane dzięki halce
  • mnogość akcesoriów i detali, dbałość o szczegóły
  • dekorowanie ubrań dobrej jakości koronką, falbaną i/ lub kokardami
  • inspiracje estetyką kawaii, subkulturą gotycką lub modą Europy z czasów wiktoriańskich oraz rokoko
*Istnieją jeszcze style takie jak Ouji czy Kodona o podobnej estetyce do lolita jednak panie i panowie noszący ten styl zamiast spódnic i sukienek wdziewają właśnie spodnie


Czym lolita fashion NIE JEST:

1. Lolita fashion ≠ fetysz


Słysząc słowo "lolita" szary Kowalski najczęściej myśli o książce/filmie, w którym to dorosły mężczyzna "romansuje" z małoletnią Dolores. Lolita fashion nie ma jednak nic wspólnego z tytułem kontrowersyjnego dzieła. Na nasze nieszczęście, z jakiegoś powodu określenie “lolita” spodobało się japończykom lansującym nowy styl uliczny. Czemu akurat tak postanowiono nazwać jeden z kierunków mody alternatywnej nie jest jednoznaczne, ale ktoś tak zdecydował; metka przyklejona i teraz już nie ma odwrotu. Trzeba mieć na uwadze, że w językach istnieje mnóstwo homonimów, a to nie jedyny taki przypadek. Wystarczy chociażby spojrzeć na gotów: dawne plemię wschodniogermańskie i jednocześnie współczesna subkultura.

Skoro ustaliliśmy że Nabokov i lolita fashion nie idą w parze, powiem więcej - ten styl nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek fetyszem czy seksem ogólnie. Lolicon, ageplay, role play i każdy inny podtekst seksualny - temu mówimy stanowcze NIE. Lolita fashion to zupełnie inna dziedzina- to moda, która nie ma na celu wyrażania seksualnych preferencji. Ubrania to ubrania, kropka. Zainteresowanym polecam materiał w języku angielskim "Kawaii Fashion school - do lolitas wear diapers?"



Do Lolitas Wear Diapers?

2. Lolita fashion ≠ cosplay



Ze względu na swoje japońskie korzenie oraz obecność na konwentach, lolita fashion może zostać pomylona z cosplayem. Sam cosplay to nic innego jak przebieranie się za postacie z mangi, anime, gier itp. Czyli z założenia musi istnieć jakaś postać na której chcemy wzorować nasz strój. Problem polega na tym, że przywdziewając lolicie sukienki nie upodabniamy się do nikogo konkretnego, ciągle jesteśmy sobą. Mamy ten sam cel co inni, zakładając swoją ulubioną sukienkę, czy elegancką koszulę - chcemy wyglądać pięknie i elegancko, po prostu mamy inne poczucie estetyki.

Projektanci lolicich firm czasem inspirują się motywami z anime lub bajek umieszczając je na sukienkach czy wręcz odtwarzając krój stroju. Jeden ciuszek jednak cosplayu nie czyni. Do tego potrzebna jest jeszcze charakteryzacja, dodatki, fryzura… a przede wszystkim wola samego zainteresowanego. Można spojrzeć na to z szerszej perspektywy: nie każdy kto ma jednorożca na koszulce chce się za tego jednorożca przebrać. Czyli podsumowując: lolita fashion (w przeciwieństwie do np fetyszu) leży obok kostiumów, jednak nie należy między przebraniem a ubraniem stawiać znaku równości. Granicę wyznacza tak naprawdę osoba nosząca ubranie, bo produkty lolicich firm zainspirowane anime czasem nadają się do cosplayu. Nie oznacza to jednak, że taka była intencja producenta ani że możesz z góry założyć, iż osoba nosząca sukienkę pokazaną poniżej chciała przebrać się za Śnieżkę.

Przy okazji rozwieję inne wątpliwości związane z kostiumami: nie nosimy teatralnych strojów, nie jesteśmy zespołem ludowym i nie wykonujemy ulicznych występów. Jeśli zwiedzamy muzeum to nie chcemy być traktowane jak atrakcja turystyczna. Jesteśmy ludźmi noszącymi ubrania, które akurat różnią się od tego co się nosi powszechnie. Większość sukienek nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek fandomem, a lolity najczęściej nie mają na celu przebierać się za nikogo a wręcz przeciwnie - wyrażać siebie.

3. Lolita fashion ≠ living dolls

Living dolls (ang. żywe lalki) to, jak sama nazwa wskazuje, osoby starające się przypominać lalki. W tym celu zmieniają swoje ciało, twarz, włosy, zachowanie... Na przykład kilka lat temu głośno było o tej pani. Prawdą jest, że estetyka lolita fashion ma wiele wspólnego z lalkami, zwłaszcza tymi z porcelany. Ze względu na inspiracje czasami wiktoriańskimi, lalki ze swoimi lokami, szczegółowymi szykownymi kreacjami będącymi odzwierciedleniem dawnych styli idealnie wpisują się w naszą estetykę. Widać to w nadrukach, fryzurach, akcesoriach, a nawet w samej sylwetce. Muszę tutaj podkreślić, że to tylko jedna z wielu możliwych inspiracji, a nie ideał, do którego chcemy się za wszelką cenę upodobnić. Wróćmy do tego na co zwróciłam uwagę już wcześniej: lolita fashion to ubrania. Ubierając się tak ciągle jesteśmy ludźmi, nie zamieniamy się w lalki bez uczuć. Nie można wychodzić z założenia, że pani w bonecie trzymająca koronkową parasolkę udaje lalkę. Bardzo możliwe że na świecie żyją panie ubierające się w lolitę i podające się za living dolls. Jednakże są to dwa niezależne od siebie pojęcia i (tak jak w przypadku cosplayu) bardzo krzywdzące jest przybijanie lalkowej pieczątki każdej lolicie. Tutaj zainteresowanych odsyłam do filmiku w języku angielskim autorstwa LovelyLor.

4. Lolita fashion  lifestyle

Żeby być lolitą nie musisz szydełkować koronkowych serwetek, pić tylko najlepsze liściaste herbaty, słuchać wyłącznie muzyki klasycznej a w torebce zawsze nosić filiżankę, żeby nie pić bezpośrednio z butelki. Lolita to tylko ubrania noszone według określonych zasad. Żeby być lolitą trzeba posiadać ciuch, znać wyżej wspomniane zasady i wedle nich układać stylizacje. Kropka. Nie ma żadnych wytycznych odnośnie zachowania poza ogólnie przyjętym savoir vivre'em. Nie jest tak, że zakładasz halkę i od razu przeistaczasz się w “dobrze wychowaną panienkę”. Tak jak inni ludzie śmiejemy się, wygłupiamy, czasem jesteśmy głośne.
To samo tyczy się zainteresowań. Nawet jeśli w poniedziałek nosisz falbanki a we wtorek idziesz na koncert zespołu death metalowego w podartych dżinsach nie jesteś gorszą lolitą od koleżanki, która ozdobiła koronkową robótką cały pokój a co tydzień piecze różowe babeczki. Oczywiście Twój tryb życia to Twoja sprawa, więc nikt Ci nie broni zachowywać się jak wiktoriańska dama. Po prostu nikt Ci nie każe, jeśli nie czujesz się w tym komfortowo. Możesz nosić lolicie ubrania i przyjąć tę modę jako jedno z wielu zainteresowań i nie podporządkowywać pod nią całego swojego życia.


A teraz słowo dla osób z zewnątrz: proszę się nie oburzać, że dama w bonecie i perłach rozkoszuje się browarem prosto z puszki i odpuścić sobie komentarze o tym czy to wypada. Dla śmieszków polecam serię filmików, w których Misako Aoki - twarz mody loliciej pokazuje "zakazane zachowania".

Forbidden behaviors in Kawaii Lolita fashion



Dziękuję za uwagę. Na wszelkie pytania chętnie odpowiem!

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza